Zwiedzanie Andaluzji (z dziećmi) – plan podróży

 

Toskania, Prowansja i Andaluzja to trzy regiony, które zawsze chciałam odwiedzić. Dwa pierwsze odwiedziliśmy kilka lat temu, a do Andaluzji dotarliśmy w 2016 roku. Moją wyobraźnię rozbudzały małe białe miasteczka, tzw. pueblos blancos, ale przede wszystkim przepiękne miasta i zabytki kultury mauretańskiej. Zdjęcia z Alhambry zapadły mi w pamięć już w szkole podstawowej, gdy wertowałam bez opamiętania album „Cuda świata”. Poza tym Andaluzja to piękna Sewilla, Kordoba i Granada, flamenco, słońce, korrida i niekończące się gaje oliwne. Nadszedł więc czas by zobaczyć na własne oczy widoki z albumów. Zaplanowana trasa zakładała dość intensywne zwiedzanie w pierwszym tygodniu wyjazdu i odpoczynek na Wybrzeżu Światła w drugim tygodniu.

By dotrzeć do Andaluzji, najlepiej będzie przylecieć do Malagi (tanie loty z wielu miast Polski i z Berlina) i wynająć samochód, który zapewni niczym nieograniczoną swobodę, a koszt najmu jest naprawdę niski w porównaniu do innych państw europejskich.

 

1 – 2 DZIEŃ- GRANADA

 

Przylot do Malagi, odbiór samochodu i ruszamy do Granady, tam spędzamy 3 noce. To niesamowite miasto z bogatą przeszłością zrobiło na nas ogromne wrażenie.

Najbardziej znanym zabytkiem jest oczywiście Alhambra, której nie można pominąć. Jest to górujący nad miastem i widoczny z prawie każdego zakątka Grenady warowny zespół pałacowy zbudowany w XIII w. przez Nasrydów, jeden z najpiękniejszych zabytków muzułmańskich w całej Hiszpanii. Przez wieki służył jako twierdza mauretańskich kalifów. Zwiedzanie Alhambry obejmuje również wizytę w Pałacu Nasrydów, Alcazabie i Palacio Generalife.

Koniecznie trzeba udać się na punkt widokowy Mirador de Sant Nicolas, z którego rozpościera się przepiękny widok na Alhambrę na tle gór Sierra Nevada oraz całą Granadę.

 

 

W Granadzie warto jeszcze zobaczyć katedrę znajdującą się w centrum, kościoły San Pedro y San Pablo, Santa Ana, klasztor św. Hieronima czy klasztor kartuzów z kościołem z XVI-XVII wieku, zaliczany do arcydzieł architektury barokowej. Obowiązkowy jest też spacer po wzgórzach Albacín i Sacromonte, gdzie znajdziecie małe sklepiki z rzemiosłem artystycznym, kręte uliczki, pośród których bardzo łatwo można się zgubić, Cyganów grających flamenco, hipisów mieszkających w cuevas, piękne punkty widokowe – miradores i wiele innych, interesujących miejsc.

 

 

Po Granadzie poruszaliśmy się autobusem turystycznym typu hop on, hop off, gdyż jeździł regularnie pomiędzy najpiękniejszymi miejscami w mieście i na jednym bilecie wsiadaliśmy i wysiadaliśmy w dowolnym miejscu na trasie. Polecamy takie rozwiązanie tym bardziej, że w autobusach znajdują się audio guides z polską wersją językową, co stanowi atrakcję dla dzieci, które chętnie słuchały opowiadanych historii.

Szczegółowy opis pobytu w Granadzie, nasz nocleg, informacje nt. biletów do Alhambry znajdziecie tu. 

 

3 DZIEŃ – BAEZA I UBEDA

 

Rano z żalem opuszczamy Granadę i w drodze do Kordoby postanawiamy zajrzeć do dwóch małych i mało znanych miasteczek z listy UNESCO, czyli do Baezy i Ubedy. Nie są to punkty leżące przy głównej trasie, trzeba do nich nieco zjechać, ale warto, bardzo warto! Jakież było nasze zaskoczenie gdy okazało się na miejscu, że jesteśmy w miasteczkach sami. Dosłownie! Zero turystów, a i mieszkańców nie było widać, za to miasteczka cud miód.  Śliczna architektura, zieleń, zadbane, czyste, warto się po prostu powłóczyć i chłonąć atmosferę.

 

 

Po przemiłym spacerze po tych klimatycznych miasteczkach dotarliśmy do Kordoby. Tam od razu wybraliśmy się na wieczorny spacer i pyszną kolację. W Kordobie mieliśmy kolejne 3 noclegi.

 

4 – 5  DZIEŃ KORDOBA

 

Najważniejszym zabytkiem Kordoby jest Mezquita, czyli meczet połączony z kościołem. Miejsce zupełnie niesamowite. Na środku meczetu wybudowany został kościół, otoczony ok. 850 kolumnami i łukami, symbol chrześcijaństwa w muzułmańskiej Hiszpanii. Ogromne wrażenie robi też Alkazar, czyli warowna rezydencja z pięknymi ogrodami oraz Most Rzymski.

 

 

Warto przespacerować się wąskimi uliczkami wśród białych budynków, pełnych kwiatów i przepięknych wewnętrznych ogródków (patia). W maju w Kordobie odbywa się konkurs na najpiękniejsze patio, warto uwzględnić to wydarzenie i odwiedzić Andaluzję w tym czasie.

 

 

W Kordobie byliśmy też na pokazie flamenco w jednej z licznych „grot”, pokaz dla kilku osób, wrażenia niesamowite. W każdym parku leżą na ziemi pomarańcze spadające z drzew, niestety nie nadają się do jedzenia.

 

5 – 6 DZIEŃ  SEWILLA

 

Z Kordoby pojechaliśmy do Sewilli (3 noclegi), mijając po drodze przepiękne krajobrazy.

Sewilla to kolejne fantastyczne miasto, z zachwycającymi zabytkami, ale zdecydowanie większe. Przepiękna katedra z 93 metrową wieżą La Giralda (ponoć na niej wzorował się projektant Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie) i wspaniały Alkazar, który naszym zdaniem nie ustępuje Alhambrze, to obowiązkowe punkty na mapie Sewilli.

 

 

Poza tym znów piękne, zaciszne zakątki, w których można odpocząć od upału

 

 

oraz Plac Hiszpański, na którym spędziliśmy kilka godzin w cieniu, bo już nigdzie nie chciało nam się chodzić .

 

 

Naprzeciwko Placu Hiszpańskiego znajduje się piękny Park Marii Luisy, w którym można odetchnąć. Z uwagi na bardzo wysokie temperatury, aktywność dzieci w przerwie między zwiedzaniem kolejnych zabytków koncentrowała się wokół wody. A wody we wszystkich miastach było mnóstwo- fontanny wszelakiego rodzaju i poidła, z których spokojnie można było ugasić pragnienie.

W Sewilli odwiedziliśmy też muzeum corridy, przewodnik opowiedział nam o tej specyficznej hiszpańskiej tradycji i oprowadził po arenie. Okazuje się, że w sezonie od wiosny do jesieni, co tydzień w weekend odbywa się corrida, w której ginie 5-6 byków. Byliśmy mocno zaskoczeni taką ilością zabijanych byków, niby humanitarnie, ale … Na przedstawienie w każdym bądź razie nie poszliśmy.

 

7- 8  DZIEŃ RONDA I PUEBLOS BLANCOS

 

Powoli zbliżaliśmy się do końca objazdowej części wyjazdu i docieramy do Rondy (3 noclegi). Ronda to kolejne niezwykłe miasteczko, rozdarte na dwie części i wybudowane wysoko na skałach, połączone niesamowitym mostem, który chcieliśmy koniecznie zobaczyć.

 

 

Zwiedziliśmy też kilka malutkich miejscowości wokół Rondy, tzw. pueblos blancos , czyli białe miasteczka, np. Zaharę z zamkiem na wysokiej skale, z którego rozpościerały się niesamowite widoki czy Setenil de las Bodegas, miasto zbudowane w skałach i pod potężnymi skałami, które wyglądają jakby miały się w każdej chwili zawalić na domy.  Oba koniecznie do zobaczenia.

 

 

Po tak intensywnym zwiedzaniu zasłużyliśmy na odpoczynek. Zwłaszcza dzieci, które naprawdę dzielnie zniosły i zwiedzanie i upały, które przecież w miastach trudniej wytrzymać. Chwilami temperatura w słońcu sięgała 37 i 41 stopni, więc naprawdę było gorąco. Ku naszemu zaskoczeniu dzieci były zajęte sobą nawzajem i bez problemu znosiły zwiedzanie, wiele rzeczy je też interesowało i w każdym miejscu potrafiły znaleźć coś zabawnego i ze wszystkiego robiły sobie zabawę.

 

Na wypoczynek wybraliśmy Wybrzeże Światła, czyli Costa de la Luz, ale o tym miejscu opowiem w odrębnym wpisie.

 

Po powrocie z Costa de La Luz  zdążyliśmy jeszcze pospacerować po Maladze, która bardzo nas zaskoczyła swoim przyjemnym klimatem. Nie planowaliśmy zwiedzania Malagi, bo ponoć trudno ją nawet porównać do perełek Andaluzji, czyli Granady, Kordoby czy Sewilli. A jednak kilka godzin spędzonych w Maladze pozwoliło nam stwierdzić, że warto i ją odwiedzić, pospacerować i spędzić bardzo przyjemnie czas. W dodatku trafiliśmy na liczne koncerty w parkach, gdzie orkiestra symfoniczna grała przeboje z Mamma Mia.

 

Pomimo dość napiętego planu zwiedzania, zaledwie liznęliśmy Andaluzję. To przepiękny region pełen możliwości wszelkiego rodzaju. Każdy odkryje w nim coś, co go interesuje. Są tam i wysokie góry i piękne plaże, małe i duże miasta, gaje oliwne w takiej ilości, jakiej nigdzie nie widzieliśmy. Jednocześnie jest to region o specyficznym i wyjątkowym klimacie ze względu na wyraźnie odciśnięty ślad kultury muzułmańskiej, położony bardzo blisko Afryki, którą widać w okolicach Tarify z punktu widokowego przy drodze. Andaluzja to region na małe i duże wakacje.

 

Trasa na mapie wygląda tak

 

 

  • Jeśli chcielibyście wybrać się do Andaluzji to najlepiej poza sezonem letnim, z uwagi na temperatury. Jest naprawdę gorąco, a klimat jest suchy. My byliśmy na przełomie czerwca i lipca i chwilami było za gorąco na zwiedzanie w ciągu dnia. Najlepsza pora to wiosna i jesień.
  • Warto wypożyczyć samochód, żeby mieć swobodę poruszania się. Gorąco polecamy wypożyczalnię Marbesol w Maladze, tuż obok lotniska. Ceny rozsądne a obsługa bezproblemowa.
  • Łącznie przejechaliśmy ok. 1200 km (wliczając w to wypoczynek nad morzem), w każdym miejscu zatrzymywaliśmy się na 2-3 dni, żeby spokojnie je zwiedzić i poczuć jego atmosferę. Opisana wyżej trasa to 860 km.
  • w miastach poruszaliśmy się komunikacją miejską (autobusy) i dużo spacerowaliśmy, zabytki nie są bardzo oddalone od siebie, a snucie się po wąskich uliczkach to atrakcja sama w sobie.
  • Jeśli chcecie połączyć zwiedzanie z plażowaniem to zdecydowanie polecamy Costa de la Luz zamiast położonego bliżej Malagi Costa del Sol, gdzie plaże w większości są wąskie i niemiłosiernie zatłoczone.
  • Gorąco polecamy Andaluzję i jej wyjątkowe skarby!

 

Podobał Ci się ten wpis? Polub nasz profil na Facebooku.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o