
Jeziora Koruldi z Mestii – szlak, dojazd 4×4 i najpiękniejsze widoki Swanetii
Są takie szlaki, na których cel okazuje się tylko pretekstem do drogi. Trasa z Mestii do jezior Koruldi zdecydowanie do nich należy. Same jeziorka są niewielkie i – gdyby nie ich położenie – prawdopodobnie nie zrobiłyby szczególnego wrażenia. Ale leżą wysoko nad Mestią, pośród alpejskich łąk, otoczone potężnymi szczytami Wielkiego Kaukazu. Przy bezwietrznej pogodzie w wodzie odbijają się ośnieżone góry, a panorama obejmuje m.in. Uszbę, Tetnuldi i kolejne wierzchołki Swanetii. I właśnie widoki są najlepszym powodem, dla którego warto tu wejść.

Mestia – w samym sercu Swanetii
Zanim jednak ruszymy w góry, sama Mestia zasługuje przynajmniej na kilka godzin. Leży na wysokości około 1500 m n.p.m., w głębokiej dolinie otoczonej wysokimi grzbietami Kaukazu. Jest administracyjnym i turystycznym centrum Swanetii, ale mimo hoteli, restauracji i coraz większej liczby turystów nadal zachowała coś, czego trudno szukać w typowych górskich kurortach. Przede wszystkim są tu słynne swańskie wieże obronne.

Wyrastają pomiędzy zwyczajnymi domami, ogrodami i ulicami, czasem pojedynczo, czasem po kilka obok siebie. Kamienne, wysokie, surowe, z niewielkimi otworami zamiast okien. Przez stulecia pełniły funkcję schronienia i obrony dla całych rodzin. To właśnie zestawienie tych średniowiecznych wież z gigantycznymi górami w tle najbardziej kojarzy mi się ze Swanetią. Mestia jest niewielka i najlepiej po prostu po niej pochodzić. Centrum wokół placu Seti jest już dość turystyczne, ale wystarczy wejść w boczne uliczki, żeby znaleźć stare domy i wieże, pomiędzy którymi nadal toczy się normalne życie. Warto zwiedzić Margiani’s House Museum, czyli kompleks z wieżą i domem z XII wieku, w którym zachowały się dawne elementy wyposażenia oraz historyczne wnętrza. Oferuje wejście na wieżę i widoki na okoliczne góry. Wieczorem, kiedy kamienne wieże są podświetlone, a nad miejscowością robi się ciemno, Mestia ma zupełnie inny klimat niż w ciągu dnia. Ale prawdziwa skala jej położenia staje się widoczna dopiero wtedy, kiedy zaczniemy jechać albo iść w górę.

Z Mestii do jezior Koruldi – jak wygląda szlak?
Klasyczny szlak zaczyna się właściwie w samej Mestii. Początkowo przechodzi pomiędzy zabudowaniami i swańskimi wieżami, a następnie zaczyna dość zdecydowanie wspinać się na zbocze ponad miejscowością. I od razu uprzedzę: pełne wejście pieszo z Mestii nie jest lekkim spacerem. W zależności od wybranego wariantu trasa tam i z powrotem ma około 16–21 km, a suma podejść wynosi mniej więcej 1400–1500 metrów. Na całość trzeba liczyć około 6–8 godzin. Największą trudnością nie jest techniczny charakter trasy, ale właśnie przewyższenie i długie podejście.
My zdecydowaliśmy się skrócić pierwszy, najbardziej mozolny fragment i podjechać samochodem terenowym wysoko ponad Mestię. I było to bardzo dobre rozwiązanie.


Punkt widokowy przy krzyżu nad Mestią
Jednym z najbardziej znanych miejsc na trasie jest punkt widokowy przy krzyżu na grzbiecie Tskhakvzagari/Jvari, położony ponad 2200 m n.p.m. Rozciąga się stąd fantastyczny widok na Mestię. Domy i charakterystyczne kamienne wieże zostają daleko w dole, a ponad nimi wyrastają ośnieżone szczyty Wielkiego Kaukazu. Gdyby ktoś dotarł tylko tutaj i zawrócił, i tak zobaczyłby jeden z najlepszych widoków w okolicy Mestii.
My jednak… krzyż początkowo przegapiliśmy. Zamiast zjechać do punktu widokowego, pojechaliśmy terenówką dalej w górę, szutrową drogą prowadzącą w stronę Koruldi. Do krzyża dotarliśmy dopiero w drodze powrotnej. I właściwie wyszło nam to na dobre, bo przekonaliśmy się, że samochodem terenowym można dojechać znacznie dalej niż tylko do punktu przy krzyżu, a później rozpocząć wędrówkę już wysoko, na otwartym grzbiecie. Dzięki temu ominęliśmy najbardziej mozolne podejście z doliny, a jednocześnie nie straciliśmy tego, co na tej trasie najpiękniejsze – długiego marszu pośród wysokogórskich krajobrazów.

Od krzyża w stronę Jezior Koruldi
Powyżej krzyża krajobraz zupełnie się zmienia. Zostawiamy za sobą las i zabudowania. Zaczynają się szerokie, otwarte przestrzenie, trawiaste zbocza i panorama, która z każdym kilometrem robi się coraz bardziej spektakularna. Szutrowa droga prowadzi wysoko ponad doliną Mestii. Można nią jechać samochodem terenowym, ale równie dobrze można zatrzymać się wcześniej i dalszą część przejść pieszo. I moim zdaniem właśnie taki wariant jest świetnym kompromisem. Nie trzeba zdobywać 1400 metrów przewyższenia, a jednocześnie można spędzić kilka godzin w górach, idąc przez najbardziej widokową część trasy. To właśnie ten fragment podobał mi się najbardziej. Ogrom przestrzeni, zielone zbocza i potężne, poszarpane szczyty przed nami. Nie ma już drzew zasłaniających widok. Jest tylko szeroki grzbiet, trawa, niebo i Kaukaz.


Uszba – najpiękniejsza góra na trasie?
Trudno pisać o tym szlaku bez wspomnienia o Uszbie. Jej charakterystyczny, podwójny wierzchołek osiąga ponad 4700 m n.p.m. i jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych szczytów całego Kaukazu. Na trasie do Koruldi widzimy ją przez sporą część drogi. Raz wyłania się w całości, po chwili część góry znika w chmurach, a kilka minut później odsłania się ponownie. I to jest jedna z rzeczy, które najbardziej lubię w wysokich górach – krajobraz właściwie nigdy nie wygląda tak samo. Im wyżej, tym bardziej imponujące robi się otoczenie. Z jednej strony pozostaje daleko w dole dolina Mestii, z drugiej coraz bliżej wyrastają wysokie szczyty Kaukazu. Co chwilę chce się zatrzymywać. Nie dlatego, że brakuje sił. Dlatego, że widoki są coraz lepsze.


Jeziora Koruldi – czy same jeziora robią wrażenie?
Położone wysoko ponad Mestią Jeziora Koruldi są w rzeczywistości grupą niewielkich wysokogórskich zbiorników wodnych rozrzuconych na otwartym płaskowyżu. I dobrze wiedzieć o tym przed wyjściem. Jeśli ktoś spodziewa się dużych, turkusowych alpejskich jezior, może poczuć lekkie rozczarowanie. Nie idzie się do Koruldi dla samych jezior. Idzie się dla miejsca, w którym się znajdują. Wokół nie ma drzew ani właściwie niczego, co odciągałoby uwagę od gór. Przy dobrej widoczności panorama obejmuje Uszbę, Tetnuldi i kolejne ośnieżone szczyty Wielkiego Kaukazu. Jeśli dodatkowo nie wieje, góry odbijają się w tafli wody i wtedy niewielkie jeziorka stają się pięknym pierwszym planem dla całego krajobrazu. Można usiąść na trawie, wyjąć coś do jedzenia i po prostu patrzeć. To jedno z tych miejsc, w których największą atrakcją jest panorama 360 stopni.

Czy warto pójść wyżej niż jeziora Koruldi?
Po dotarciu do jezior nie trzeba od razu zawracać. Jeżeli pogoda jest dobra i mamy jeszcze trochę czasu, warto wejść nieco wyżej ponad Koruldi. Nie trzeba zdobywać żadnego konkretnego szczytu – już kilkaset dodatkowych metrów marszu potrafi zupełnie zmienić perspektywę. Jeziora zostają wtedy poniżej, a panorama otaczających gór robi się jeszcze szersza. Możliwe są również dłuższe warianty prowadzące wysoko na grzbiet Koruldi, ale nie traktowałabym ich jako zwykłego przedłużenia wycieczki. Wyżej teren robi się bardziej surowy i skalisty, dlatego decyzję warto uzależnić od pogody i własnego doświadczenia. Ponieważ my byliśmy z dziećmi, trasę zakończyliśmy przy jeziorkach.



Jak wysoko można dojechać samochodem terenowym do Koruldi?
Do Koruldi prowadzi szutrowa droga dostępna dla samochodów terenowych i rzeczywiście 4×4 mogą dojechać bardzo wysoko, w sprzyjających warunkach nawet w okolice samych jezior. Droga miejscami jest jednak stroma, nierówna i mocno wyboista. Nie próbowałabym pokonywać jej zwykłym samochodem osobowym (nie dotyczy to marki Delica- te diabelskie samochody dojeżdżają w Gruzji wszędzie!). W Mestii bez problemu można znaleźć kierowców oferujących wyjazdy terenówkami do Koruldi i to dobra opcja również dla osób, które w ogóle nie chcą robić długiego trekkingu. My wybraliśmy rozwiązanie pośrednie: podjechaliśmy wysoko terenówką, nawet dalej niż do słynnego krzyża, a pozostałą część trasy pokonaliśmy pieszo. I z perspektywy czasu bardzo polecam właśnie taki wariant osobom, dla których – tak jak dla nas – najważniejsze są widoki, a nie zaliczenie jak największej liczby kilometrów i przewyższenia.
Samochód pozwala ominąć najmniej interesujący widokowo i najbardziej męczący fragment podejścia z Mestii, a pieszo zostaje to, co najlepsze: otwarty grzbiet, Uszba, ogromna przestrzeń i coraz piękniejsza panorama Kaukazu. Do punktu widokowego przy krzyżu wróciliśmy w drodze powrotnej. I zdecydowanie warto się tam zatrzymać, nawet jeśli wcześniej jedziecie prosto w stronę Koruldi – widok Mestii z góry jest zupełnie inny niż panorama oglądana wyżej, w stronę jezior.

Kiedy najlepiej wybrać się do Koruldi?
Najlepszy okres na tę trasę przypada mniej więcej od czerwca do wczesnej jesieni, oczywiście w zależności od ilości śniegu w danym roku. Ale jeszcze ważniejsza od pory roku jest pogoda i widoczność. Jeżeli mamy możliwość wyboru dnia, nie szłabym do Koruldi przy niskich chmurach i deszczu. Cały sens tej wycieczki tkwi w panoramach. Gdy Uszba i pozostałe szczyty schowają się w chmurach, tracimy sporą część tego, dla czego warto jechać tak wysoko. Najlepiej ruszyć rano. Po pierwsze, światło jest wtedy piękniejsze. Po drugie, w górach często właśnie rano widoczność jest najlepsza, a chmury zaczynają zbierać się dopiero później.

Co zabrać na trekking?
Nawet jeśli część trasy pokonujemy samochodem, jesteśmy już w terenie wysokogórskim. Warto zabrać dobre buty trekkingowe, kurtkę przeciwdeszczową i przeciwwiatrową, dodatkową warstwę odzieży, krem z wysokim filtrem i nakrycie głowy, wodę, coś do jedzenia, mapę offline. Pogoda w Wielkim Kaukazie potrafi zmienić się bardzo szybko.

Ile czasu przeznaczyć na Mestię?
Jeżeli przyjeżdżamy do Swanetii na kilka dni, nie traktowałabym Mestii wyłącznie jako bazy noclegowej przed Ushguli. Na samą miejscowość warto zostawić przynajmniej pół dnia. Pospacerować pomiędzy wieżami, zajrzeć do Muzeum Historii i Etnografii Swanetii, spróbować lokalnej kuchni i zostać do wieczora. Warto też spróbować kubdari – placka wypełnionego przyprawionym mięsem – oraz chvishtari, czyli kukurydzianego pieczywa z serem. Mestia jest dziś turystyczna, ale wystarczy odejść kawałek od głównego placu, żeby zobaczyć stare kamienne wieże, zwyczajne domy i codzienne życie mieszkańców. A nad tym wszystkim górują ośnieżone szczyty. Niewiele miejsc tak dobrze łączy historię i krajobraz.

Koruldi – czy warto?
Dla mnie zdecydowanie tak. Ale nie ze względu na same jeziora. Koruldi są przede wszystkim pretekstem, żeby znaleźć się wysoko ponad Mestią i zobaczyć jedną z najpiękniejszych panoram Swanetii. Uszba wyrastająca przed nami, Tetnuldi, ogromne zielone grzbiety, ośnieżone szczyty i Mestia z jej kamiennymi wieżami malejąca gdzieś głęboko w dolinie. To właśnie zostało w moim sercu. I jeśli miałabym jeszcze raz wybrać sposób dotarcia, ponownie zrobiłabym podobnie: terenówką wysoko ponad Mestię, a potem pieszo przez najpiękniejszą, otwartą część trasy. Bo w tym miejscu naprawdę nie chodzi o to, ile kilometrów przeszliśmy. Chodzi o widoki. A te na trasie do Koruldi należą do najpiękniejszych, jakie można zobaczyć w Swanetii.
Jeśli znalazłaś/eś tu przydatną treść i skorzystałaś/eś z moich porad i uważasz, że warto docenić moją pracę, postaw mi kawę. Dziękuję!
https://buycoffee.to/bliskocorazdalej
Zobacz także:
Levada do Caldeirão Verde na Maderze – w krainie mchu i paproci
Szlak PR1 Pico Areeiro (Arieiro) – Pico Ruivo – najpiękniejsza trasa piesza na Maderze








Dodaj komentarz