W krainie łosia i biebrzańskich rozlewisk

Luty 22, 2018

Kategorie: Blisko , Polska

Jestem wielkim miłośnikiem przyrody. Odkąd pamiętam ekscytowały mnie piękne okoliczności przyrody, zdecydowanie bardziej niż wszystkie cuda architektury razem wzięte. Uwielbiam wszelkie typy krajobrazu i zwierzęta. Różnorodność przyrody mnie zachwyca. Zmienność pór roku powoduje, że serce rośnie. W pięknych miejscach wpadam w amok i zapominam o całym świecie. Jednym z takich miejsc, niesamowicie pobudzających zmysły, jest Biebrzański Park Narodowy. Biebrza to dopływ Narwi, na całej długości płynie tzw. pradoliną. W dolinie Biebrzy znajduje się największy w Polsce obszar bagien – tzw. Bagna Biebrzańskie.  Jest to miejsce występowania wielu rzadkich zbiorowisk roślinnych oraz gatunków zwierząt, zwłaszcza ptaków. Dolina Biebrzy ma ogromne znaczenie jako lęgowisko dla ptaków związanych ze środowiskiem bagiennym, tym bardziej że takie miejsca zanikają w krajobrazie Europy. Występują tu  torfowiska z licznymi starorzeczami, nad bagnami górują liczne grądy, a wśród nich występują uroczyska.  Znajdują się tu największe kompleksy olsów, łęgów położonych wśród niedostępnych bagien. Prawda, że piękne nazwy? 🙂

 

Pierwszy raz odwiedziliśmy to piękne miejsce prawie dekadę temu, gdy Lenka miała zaledwie 8 miesięcy, a Poli nie było nawet w planach. To był nasz pierwszy dłuższy (w sensie odległości) wyjazd z Lenką. Cały pobyt Lenka przespała w nosidełku lub w foteliku samochodowym, odurzona potężną dawką świeżego powietrza. A ja do dziś pamiętam każdą chwilę spędzoną w pogoni za dzikimi gęsiami, które przelatując przysiadały na polach, do dziś słyszę łosie, które spokojnie przeżuwały gałązki, a ja z bijącym sercem je podglądałam. A musicie wiedzieć, że nad Biebrzą łosie jedzą z ręki. Są pewne miejsca, w których można je spotkać zawsze. Ale nie tylko łosie. Obszar ten słynie przede wszystkim z niezliczonych ilości ptaków- gęsi, kaczek, batalionów, łabędzi, kszyków (to nie błąd ;)), rycyków, kulików, krwawodziobów. Spotkacie tam wilki, jenoty, lisy, bobry, niebieskie żaby moczarowe. Każdego miesiąca, każdego dnia niemalże biebrzańskie bagna wyglądają inaczej. Każda pora roku pozwala na obserwacje zupełnie innych zwierząt, roślin i dostarcza innych wrażeń. Mieliśmy szczęście odwiedzić Biebrzę w marcu i w kwietniu i w obu miesiącach teren ten wyglądał zupełnie inaczej.

 

Najważniejsze nad Biebrzą były dla nas łosie. Zwierzęta z bajek z dzieciństwa, tu na wyciągnięcie ręki. Na pewno spotkać je można codziennie na Carskim Trakcie. To zwykła asfaltowa droga przecinająca ten teren, łosie albo żerują na pobliskich bagnach, w lesie albo na polach. Widać je z drogi lub z wież obserwacyjnych. Wystarczy wstać wcześnie i o wschodzie słońca podjechać na Carski Trakt, a gwarantuję, że spotkacie ich co najmniej kilka. W ciągu dnia łosie leżą na bagnach i ich nie widać, pojawiają się znowu pod wieczór gdy zgłodnieją 🙂  Mieliśmy szczęście, bo tego poranka, gdy wybraliśmy się na łosie, był przymrozek, który dosłownie pomalował świat. Nie dość, że łosie spotkaliśmy w trzcinowiskach pokrytych szadzią, to jeszcze bagna malowniczo pokryły się delikatną skorupką lodu.

 

 

Wszystko wokoło pokryło się szadzią i w promieniach wschodzącego słońca wyglądało jak namalowane.

 

 

Kolejnego łosia dostrzegliśmy kawałek dalej, można było podejść do niego bardzo blisko. To znaczy wyglądało to tak, że łoś sobie spokojnie przeżuwał gałązki leżąc już w bagnach, a w dość dalekiej odległości dwóch panów z obiektywami jak lufy armatnie robiło zdjęcia. Poczekałam grzecznie aż skończą, ale że nie dysponowałam takim sprzętem to postanowiłam poradzić sobie w inny sposób, czyli z kępy na kępę i tak doskoczyłam do łosia 🙂 Gorzej, że w tym amoku nie potrafiłam później sensownie wrócić do drogi 😀

 

 

A potem, w ciągu kolejnych dni spotykaliśmy łosie z bliska i z daleka, majaczyły gdzieś pod lasem jak duchy. Nie wiadomo skąd się pojawiały i dokąd znikały. Zawsze długo się nam przyglądały, a potem dumnie odchodziły. A ja za każdym razem mało zawału nie dostawałam z wrażenia.

 

 

Bardzo chcieliśmy też zobaczyć słynne biebrzańskie i narwiańskie rozlewiska i gęsi na przelotach, które tysiącami gromadzą się na polach. Dlatego na pierwszy wyjazd wybraliśmy koniec marca, pamiętam, że było to zaraz po Wielkanocy,  spędziliśmy tam kilka ostatnich dni marca. Pogoda była jeszcze zmienna, choć każdy dzień był inny i serwował nam inne widoki. Jeden się nie zmieniał – rozlewiska aż po horyzont. Nie zdawałam sobie sprawy, że jedna rzeka może objąć we władanie tak rozległy teren. Potężne ilości wody, która zalała pola, czasem lasy, zbliżając się niebezpiecznie do gospodarstw rolnych. Co roku powtarza się ten sam spektakl przyrody.

 

 

Najlepszy widok na rozlewiska (w tym przypadku Narwi) jest z Góry Strękowej, skąd wczesną wiosną można zobaczyć ogromny teren pokryty wodą, przerywany odrobinę wyżej położonymi pasami ziemi i wystającymi z wody drzewami.

 

 

Na polach gromadzą się gęsi i kaczki, niezliczone ilości. Wystarczy przejechać samochodem przez miejscowości położone nad Biebrzą i co chwilę widoczne będą stada ptaków żerujących na polach.

 

 

To niesamowite, że wszędzie wokoło słychać odgłosy ptaków. W którą stronę nie pojedziecie to zobaczycie lub usłyszycie ptaki i napotkacie na swojej drodze rozlewiska.

 

 

Na polach można też spotkać żurawie, sarny, a w rzece bobry. Udało mi się nawet jednego sfotografować, bo najczęściej natykaliśmy się na bobrowe żeremia i tamy oraz powalone drzewa.

 

 

W stojącej wodzie widać było zalążki kaczeńców, które podczas naszej kolejnej wizyty nad Biebrzą w kwietniu pokryły żółtym dywanem ogromny obszar.

 

 

Tuż obok drogi, którą jechaliśmy, para łabędzi budowała gniazdo na wodzie. Najpierw samica zbierała gałązki i układała na stosie, potem przypłynął samiec i wspólnie działali.

 

 

O zachodzie słońca nad rzeką jest jeszcze piękniej. Ptaki powoli cichną, słońce maluje wodę na pomarańczowo, zachwyt absolutny.

 

 

Za to nasz ostatni poranek nad Biebrzą był mglisty i znowu wszystko wyglądało inaczej, jak na starym, czarno-białym filmie.

 

 

Po 10 latach, podczas których pielęgnowałam wspomnienia biebrzańskie w sercu, pojawiła się okazja by znów pojechać w tamte rejony. Tym razem była to połowa kwietnia i świat wyglądał zupełnie inaczej 🙂 Oczywiście łosie na Carskim Trakcie jak były, tak są 🙂

 

 

Są też i w innych miejscach

 

 

Wschód słońca nad Bagnem Ławki też piękny. Tu też można spotkać łosie jeśli ma się więcej szczęścia, bo często stoją przy samej kładce. To dopiero musi być widok!

 

 

Największa zmiana to zdecydowanie mniejsze już rozlewiska co ma tę zaletę, że ptaki są bliżej i wszechobecne kaczeńce. Całe żółte kobierce kaczeńców. No czyż nie jest to zupełnie odmienione miejsce?

 

 

Świat bardziej kolorowy, wiosna w pełnym rozkwicie i jak malowana.

 

 

Nad głowami klucze powracających ptaków, a w wodzie cała masa innych.

 

 

Miłośnicy przyrody znajdą nad Biebrzą wszystko czego szukają. Feeria barw i dźwięków, cały wachlarz możliwości przyrody, zmieniającej się jak w kalejdoskopie. Pisząc ten tekst zastanawiam się dlaczego byłam tam tylko dwa razy skoro tak bardzo ukochałam to miejsce? Bo jest na drugim krańcu Polski? A przecież latam na drugi koniec świata w poszukiwaniu uniesień, których dostarcza mi nasza polska Biebrza. W tym roku pojadę tam jesienią, podglądać bukowisko łosi. Może uda się zobaczyć łosie z porożem, bo zrzucają je późną jesienią stąd moje wiosenne łosie już bez poroża.

 

A co można robić nad Biebrzą? Co tylko dusza zapragnie. Można:

 

  • wybrać się na fotosafari,
  • na podglądanie wszelakich gatunków ptaków i zwierząt o każdej porze dnia i nocy,
  • na tropienie wilków,
  • najróżniejsze spływy łodziami i katamaranami, tratwami i kajakami,
  • bagienne wędrówki,
  • na zlotowiska żurawi i gęsi na przelotach,
  • podglądanie bobrów, wydr czy łosi,
  • przeprawę krów przez rzekę i
  • lot balonem nad rozlewiskami,
  • można jeździć samochodem i zatrzymywać się w miejscach, które wpadną nam w oko i dalej iść spacerem,
  • zwiedzić twierdzę w Osowcu,
  • przejść się kładką na Bagnie Ławki,
  • szukać łosi w Rezerwacie Czerwone Bagno i Grzędy czy na Carskim Trakcie,
  • spacerować ścieżkami edukacyjnymi czy
  • obserwować okolice z wież obserwacyjnych,
  • zwiedzić uroczy Tykocin, tzw. miasteczko-bajeczkę,
  • odwiedzić europejską wieś bocianią Pentowo
  • czy Narwiański Park Narodowy.

 

Każdy znajdzie coś dla siebie. Będąc za pierwszym razem nad Biebrzą skorzystaliśmy z oferty Biebrza Eco Travel  pt. Biebrza w pigułce, gdzie pani przewodnik jeździła z nami cały dzień i pokazywała miejsca, w których można spotkać bobry, gęsi, łosie i całą masę innych zwierząt. Za drugim razem skorzystaliśmy z oferty rejsu katamaranem z ornitologiem, podczas którego pan z pasją  opowiadał o ptakach, które najpierw słyszał, a potem dopiero szukał wzrokiem. Na koniec rejsu rozpętała się burza i ulewa, a my siedzieliśmy na zadaszonej łodzi i słuchaliśmy jak urzeczeni. A później sami odświeżaliśmy znajome szlaki i odkrywaliśmy nowe. A najlepsze jest to, że całymi dniami żywego ducha nie spotkaliśmy. Więcej ludzi odwiedza Biebrzę w wakacje czy długie weekendy, ale poza takimi terminami będziecie sam na sam z matką naturą.

 

Podobał Ci się ten wpis? Polub nasz profil na Facebooku.

 

Dodaj komentarz

2 komentarzy do "W krainie łosia i biebrzańskich rozlewisk"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Eliza
Gość

Cudnie!