Oman na własną rękę – informacje praktyczne i plan podróży

Luty 26, 2019

Kategorie: Dalej , Oman

Z czym kojarzy Wam się Oman? Z jedynym państwem na literę „O” ?  😉  To też, ale Oman to kraj niezwykle różnorodny, z ogromnym potencjałem dla ceniących piękne widoki, niezwykłe przeżycia, nutkę adrenaliny, gościnność mieszkańców, lokalne targi, ogromną liczbę fortów, meczety jak z baśni, naturalne baseny ukryte w górach, wysokie góry i wspaniałe plaże. A to wszystko praktycznie na wyłączność, gdyż turystów tu wielu nie spotkacie. Oman warto odwiedzić zanim odkryją go inni, a że odkryją to pewne. Państwo to żyje ze złóż ropy, ale jej zasoby się wyczerpują i później zyski ma przynieść turystyka. Widać to wyraźnie, budują się hotele, ogromne resorty, to tylko kwestia czasu. I to niezbyt długiego. A Oman ma wszystko, czego potrzeba do udanego wypoczynku, a nawet więcej.

 

 

Jak dotrzeć do Omanu?

 

  • Z Polski bezpośrednie loty czarterowe obsługują tylko biura podróży i tylko na południe, do Salalah. Jednak najwięcej atrakcji jest na północy kraju, czyli w odległości ok. 1000 km od Salalah.
  • Należy więc lecieć do Maskatu, stolicy Omanu. Tu latają różne linie, np. Turkish Airlines, Pegasus czy British Airways, z których usług skorzystaliśmy my.
  • Dobra cena takiego lotu w dwie strony to ok. 1600 zł.
  • Dużo tańszą opcją jest tani lot do Dubaju (np. WizzAir z Katowic czy FlyDubai z Krakowa) i stamtąd przejazd autobusem do Maskatu (ok. 6 godzin, koszt ok. 100 zł w dwie strony). Przewozy autokarowe oferuje przewoźnik Al Khanjry , bilety można kupić online.

 

Kiedy lecieć do Omanu?

 

  • Najlepszą porą na podróż do Omanu jest okres od początku listopada do końca marca. Na wybrzeżu panują bardzo przyjemne temperatury. W styczniu bywa czasami za zimno na korzystanie z plaży. Na wysoko położonych obszarach w głębi kraju, na północy zdarzają się zimne noce. To również pora deszczów, bardzo niewielkich na wybrzeżu i nieco większych w górach. W praktyce deszcz pada raz, dwa razy w roku. Podczas naszego pobytu w okolicach gór przez jeden dzień niebo było zachmurzone i zanosiło się na deszcz, ale nie spadł.
  • Od połowy kwietnia do października jest pora upałów (40-50 stopni). Upalne, suche, niosące pył wiatry wieją często latem w całym kraju. Najmniej upalnym rejonem i jednocześnie jedynym, gdzie w tym czasie (od czerwca do września) trochę pada jest prowincja Zufar na południu (rejon Salalah). Dociera tu wtedy indyjski monsun i jest dość wilgotno. Oaza Salalah i okolice giną wtedy we mgle i pokrywają się zielenią.
  • Jedyne miesiące kiedy morze bywa wzburzone i niespokojne to grudzień, styczeń i luty.
  • My byliśmy na przełomie stycznia i lutego i temperatury oscylowały od 22 do 27 stopni. Do tego piękne słońce i bezchmurne niebo, woda w morzu ciepła. Jedynie kilka dni na wybrzeżu wiał dość silny wiatr, co powodowało wysokie fale. W górach temperatura jest niższa, zwłaszcza w nocy.

 

 

Jak poruszać się po Omanie?

 

  • transport publiczny w Omanie jest bardzo słabo rozwinięty, można poruszać się autobusami tylko pomiędzy większymi miastami (linia Mwasalat)
  • wynajęcie auta z kierowcą – zdecydowanie droższe od wynajęcia samochodu, a trudno znaleźć uzasadnienie dla takiego rozwiązania biorąc pod uwagę łatwość poruszania się po Omanie. No chyba, że ktoś nie ma prawa jazdy.
  • samoloty – do Salalah można polecieć z Maskatu, lot trwa 1,5 godziny i kosztuje ok. 300 zł w jedną stronę (być może bilety kupione z wyprzedzeniem będą tańsze)
  • autostop – ponoć świetnie się sprawdza, a Omańczycy chętnie zabierają autostopowiczów. Nie potwierdzamy, bo nie próbowaliśmy, nie widzieliśmy też wiele (poza Hindusami) osób czekających na podwiezienie

 

Czyli … ?

 

  • Wynajęty samochód to jedyna słuszna opcja. I to samochód z napędem 4×4. Najpiękniejsze widoki zaczynają się tam, gdzie kończy się asfalt. Omańczycy uwielbiają offroady, mają wiele pięknych tras, po których można poszaleć. Dobrze utrzymane szutrowe drogi powiodą Was przez góry i kaniony, przez wyschnięte koryta rzek (wadi) i przez pustynie, przez plaże i niezwykle zielone oazy w górach. Nigdy dotąd nie jeździliśmy w takim zakresie offroadowo, a okazało się to jednym z najwspanialszych omańskich doświadczeń. Praktycznie wszędzie, w tym również z autostrady, można skręcić w bok i zjechać na drogi szutrowe. Na każdym większym wzniesieniu już z daleka widać wytyczoną oponami trasę gdzieś po bezdrożach.
  • Koszt najmu samochodu z napędem 4×4 jest niestety dużo wyższy od zwykłego samochodu osobowego, ale to najlepiej zainwestowane pieniądze w Omanie. Bardzo długo rozważałam czy na pewno potrzebujemy takiego właśnie samochodu, bo do wielu atrakcji można dojechać autostradą, ale im więcej czytałam, tym bardziej utwierdzałam się w przekonaniu, że powinniśmy wynająć auto 4×4. I rzeczywiście, bez niego połowy najpiękniejszych miejsc nie zobaczylibyśmy, nie poczulibyśmy tego wiatru we włosach, smaku wolności i adrenaliny, jaką daje jazda po bezdrożach. Poza tym mało jest miejsc na świecie gdzie można jeździć po górach, a w Omanie można.
  • Poza offroadem, w Omanie są świetne, szerokie, nawet 4-pasmowe autostrady, do tego oświetlone na całej długości (np. autostrada z Maskatu do Sur), z poboczami, równiutkie jak stół.
  • Uważać trzeba na radary, których jest mnóstwo, co 2-3 km i na liczne progi zwalniające.
  • Dozwolona prędkość na autostradach to 120 km/h, w miejscowościach 60-80 km.
  • Teoretycznie wymagane jest międzynarodowe prawo jazdy, w praktyce nikt tego nie sprawdzał. Jednak dla uniknięcia jakichkolwiek problemów np. w przypadku kolizji i potem odpowiedzialności ubezpieczalni, warto taki dokument wyrobić w Polsce (koszt 30 zł)
  • Omańczycy jeżdżą spokojnie, bezkolizyjnie, choć samochodów w Omanie jest mnóstwo.
  • W miastach nie ma żadnego problemu z parkowaniem, a parkingi są w znakomitej większości darmowe. Pod każdym zabytkiem, sklepem czy meczetem znajdziecie wielkie bezpłatne parkingi.
  • Nasz samochód (Mitsubishi Pajero) wynajęliśmy w wypożyczalni Towell Lease , całkowity koszt najmu z pełnym ubezpieczeniem (prawie pełnym, bo wkład własny wynosił 1000 zł) za 13 dni wyniósł 360 OMR (czyli ok. 3600 zł). Była to najtańsza oferta z przeszukanych przez nas wypożyczalni, w dodatku z gwarancją napędu 4×4, co nie było oczywiste np. w Rentalcars, gdzie za gwarancję najmu tego rodzaju auta trzeba było dodatkowo zapłacić. Samochód, pomimo znacznego przebiegu, był sprawny i dokładnie taki, jak zamówiliśmy. Odebraliśmy go na lotnisku o ustalonej godzinie, tam też go oddaliśmy. Kontakt mailowy z pracownikami wypożyczalni był bardzo dobry (w jęz. angielskim). Do wypożyczenia potrzebna jest karta kredytowa, natomiast na karcie nie zablokowali nam ani grosza.
  • Prawie każda wypożyczalnia ma limit kilometrów, po przekroczeniu którego trzeba dopłacić za najem samochodu. Nasz limit na 13 dni wyniósł łącznie 2400 km, a przejechaliśmy ponad 1600 km.
  • Koszt wynajmu zwykłego auta to ok. 1500 zł za 2 tygodnie.
  • Drogi są świetnie oznakowane, nawet na największych bezdrożach, w jęz. arabskim i angielskim. Zmylić może jedynie duża ilość różnych nazw tego samego miejsca, używana zamiennie na różnych znakach i mapach, np. miejscowość w górach Bilad Sayt określana jest także jako Balad Sayt, Bilad Seet czy Bald Sayt. Więc jeśli jakaś nazwa, której szukacie, brzmi bardzo podobnie to tam się należy kierować.
  • Na miejscu świetnie sprawdziła się aplikacja Maps.me, którą gorąco polecam, bo radziła sobie lepiej niż Google Maps i działa offline.
  • A na koniec najlepsze – 1 litr benzyny kosztuje niecałe 2 złote (słownie: dwa złote) 🙂

 

 

Gdzie spać w Omanie?

 

W większości relacji z Omanu przeczytać można, że najlepiej jest spać pod namiotem, ponieważ baza noclegowa w Omanie jest bardzo słabo rozwinięta, a jeśli już jakieś hotele się znajdą to kosztują jakieś horrendalne ceny. Otóż nie jest to już aktualne! Owszem, ilość noclegów nie jest tak duża jak we Włoszech np., ale bez problemu można znaleźć noclegi w apartamentach czy hotelach, w bardzo przyzwoitej cenie. Infrastruktura turystyczna w Omanie bardzo się rozbudowuje, wszędzie widać potężne kompleksy w budowie, a każdego dnia (dosłownie) przybywa nowych ofert. Wstrzymywałam się z rezerwacjami do ostatniej chwili, ponieważ nie byliśmy przekonani czy i w których miejscach chcemy spać w namiocie, i każdego dnia sprawdzając booking widziałam, jak zwiększa się ilość dostępnych obiektów. Wciąż mało jest ich na wybrzeżu pomiędzy Maskatem a Sur, a te, które są, rzeczywiście kosztują sporo, ale to nie stanowi problemu, ponieważ odległości nie są duże i można mieć bazę wypadową w Sur. Nawet na pustyni, gdzie do niedawna było zaledwie kilka zorganizowanych campów, w których noc kosztowała ok. 1500 zł, powstało sporo znacznie tańszych campów, w których warto się zatrzymać.

 

My w sumie spaliśmy w 6 miejscach:

  • w Maskacie w dwóch obiektach : Amarah Hotel  i Midan Hotel Suites (pierwszy obiekt to typowy hotel, przyzwoity, ale w niezbyt ładnej okolicy, a drugi to apartamenty w bliskiej lokalizacji ambasad, wokoło dużo restauracji i sklepów),
  • na Jebel Akhdar planowaliśmy spać w namiocie, ale ostatecznie wylądowaliśmy w Stone House , niewielki hotelik z czystymi pokojami, byliśmy chyba jedynymi gośćmi
  • w okolicy Bahli wybraliśmy Bahla Jewel Hotel Apartments, apartamenty, które mają rok, są bardzo czyste i zadbane, dobra baza wypadowa w góry
  • na pustyni Wahiba Sands wybraliśmy jeden z tańszych, a naprawdę świetny Sama Al Wasil Desert Camp, położony z dala od innych campów, 12 km wgłąb pustyni, tuż obok wysokich wydm. Śliczne domki do nocowania (z łazienkami), w cenie śniadanie i obiadokolacja – przepyszne jedzenie, duży wybór, napoje, owoce, fantastyczne miejsce
  • w Sur zatrzymaliśmy się w Sea Apartment Hotel, również duży apartament, nie taki nowy jak w Bahli, ale przyzwoity

 

 

Pod namiotem w Omanie

 

  • Jeśli jednak jesteście miłośnikami biwakowania i spania w namiocie to Oman jest idealnym kierunkiem. Nie ma tam zorganizowanych (poza pustynią) pól namiotowych, ale rozbić namiot można wszędzie (poza oczywiście prywatnymi działkami).  Można spać na większości plaż (poza plażą objętą rezerwatem, na której wylęgają się żółwie), na pustyni gdziekolwiek Wam się zamarzy, w górach na każdym płaskowyżu, na którym tylko Was nie zwieje, w wadi i kanionach (z tym zastrzeżeniem, że jeśli jest ryzyko deszczu to należy bardzo uważać w wadi, bo może się to skończyć tzw. błyskawiczną powodzią, która może być tragiczna w skutkach).  Spać można zatem wszędzie, gdzie znajdziecie zaciszne miejsce i kawałek płaskiego miejsca do rozłożenia namiotu, a tych naprawdę w Omanie nie brakuje. Wtedy noclegi macie pod milionem gwiazd i zupełnie za darmo.
  • Problem toalety i mycia rozwiązywany jest np. przy meczetach, obecnych w każdej najmniejszej miejscowości, gdzie można skorzystać bezpłatnie z prysznica, poza tym na stacjach benzynowych i w toaletach publicznych
  • Trzeba pamiętać, że ziemia jest bardzo twarda i sucha i ciężko wbić w nią śledzie, więc zdecydowanie praktyczniejszy będzie namiot wolnostojący. Poza tym w nocy wieje dość silny wiatr, dlatego warto szukać miejsc osłoniętych
  • Sprzęt campingowy można kupić w każdym większym supermarkecie, w bardzo dobrych cenach. My namiot i śpiwory mieliśmy swoje, ale palnik i gaz kupiliśmy na miejscu.
  • Pod namiotem spaliśmy jedną noc, tuż nad krawędzią arabskiego Wielkiego Kanionu. Było pięknie, choć w nocy chłodno. Byliśmy sami, wokoło żywego ducha. Nazbieraliśmy suchych gałązek i rozpaliliśmy ognisko, a ilość gwiazd na niebie po prostu urzekała. W nocy nawiedziło nas stado dzikich osłów, a nad ranem wielkie stado kóz przeszło tuż obok. Mieliśmy w planach jeszcze 3 noce pod namiotem na wybrzeżu, ale ostatecznie stwierdziliśmy, że staliśmy się już bardzo wygodni i jednak wynajmiemy apartamenty tym bardziej, że na wybrzeżu mocno wiało w nocy.

 

 

 

 

Kuchnia w Omanie

 

Ze względu na duży napływ obcokrajowców (głównie Hindusów) do Omanu, kuchnia omańska jest dość urozmaicona. Najpopularniejsze są różnego rodzaju kebaby (kawałki mielonego mięsa z kurczaka lub baraniny z rusztu) i shawarmy (potrawa podobna do kebabu). Popularne jest również azjatyckie biryani (przyprawiony ryż z kawałkami kurczaka, baraniny lub owoców morza) i tikka (marynowane mięso z przyprawami, podawane w sosie). Jako dodatki dostaniecie hummus (pasta z ciecierzycy) i khobz (cienki arabski chleb) oraz tabbouleh (surówka z posiekanej pietruszki, cebuli, pomidorów, kaszy pszenicznej).  Potrawy są dość ostre mimo zapewnień, że nie są 🙂 najtańsze i w sumie najsmaczniejsze dania dostaniecie w coffee shopach – malutkich barach zlokalizowanych dosłownie na każdym rogu. Jedzenie jest świeże, smaczne i tanie, a do tego serwuje się tam przepyszne świeże soki z mango czy lemon mint. W coffee shopach można zjeść śniadanie (np. pyszne świeżo podsmażone kawałki kurczaka z warzywami zawinięte w cieniutki chlebek albo różnego rodzaju kanapki – za 2 – 5 zł sztuka), obiady i kolacje.

 

 

Internet w Omanie

 

Internet jest powszechnie dostępny w hotelach i restauracjach (wi-fi). Warto jednak kupić na lotnisku kartę SIM, operatorów jest kilku (Renna, Omantel), a oferty bardzo zbliżone. Przykładowo 1 GB internetu kosztuje 2 OMR (ok. 20 zł), a za 5 GB zapłaciliśmy 5 OMR (50 zł), do ceny należy doliczyć 2 OMR za samą kartę SIM, którą później można doładowywać.

Co ciekawe, komunikacja przez Skype’a jest w Omanie zablokowana. Jeśli więc chcecie korzystać z tego komunikatora, należy wcześniej zainstalować VPN.

 

Jak się ubierać w Omanie?

 

Jedynym, niewielkim, ograniczeniem dla turystów w Omanie mogą być wymagania co do skromnego i zasłaniającego dekolt, ramiona i kolana stroju. Kobiety powinny nosić koszulki zasłaniające ramiona i spódnice do kolan, a w meczetach również chusty zakrywające włosy. Na plaży i w wadi kobiety nie powinny kąpać się w bikini, a w koszulce i kąpielowych legginsach, a panowie w spodenkach. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że na plaży poza nami nie było absolutnie nikogo, nie musieliśmy się zakrywać. Naruszenie powyższych zasad nie spowoduje żadnych problemów, ale warto z szacunkiem podejść do miejscowych zwyczajów, bo to my jesteśmy gośćmi.

 

 

Co jeszcze trzeba wiedzieć?

 

  • by wjechać do Omanu, potrzebna jest wiza. Wizę można wyrobić online lub otrzymać na lotnisku. Koszt wizy zależy od długości pobytu, i tak: wiza na 10 dni kosztuje 5 OMR (ok. 50 zł), a na 30 dni już 20 OMR (ok. 200 zł), pośrednich nie ma. Paszport musi być ważny co najmniej 6 miesięcy od daty wjazdu.
  • walutą Omanu jest rial omański, który dzieli się na 1000 baisa. 1 OMR to równowartość ok. 10 zł, 100 baisa to 1 zł, najlepiej wymienić walutę (dolary lub euro) w kantorach np. w centrach handlowych
  • ceny w Omanie są różne- bardzo drogi jest nabiał (mleko ok. 10 zł/litr) czy kosmetyki, ale cała masa produktów w cenach zbliżonych do polskich
  • wszędzie znajdziecie sklepy, sklepiki i supermarkety (popularne sieci to Carrefour i Lulu), świetnie zaopatrzone we wszystkie niezbędne produkty. Mam nawet wrażenie, że w supermarketach  zaopatrzenie było dużo lepsze niż w polskich, wybór produktów z danego asortymentu był ogromny, w tym najróżniejsze warzywa i owoce (i jabłka z Polski 10 zł/kg), pieczywo (bagietki), zupki chińskie (przydatne pod namiotem) czy artykuły dla dzieci
  • dniem wolnym od pracy jest piątek i sobota, przy czy to w piątek zamknięte są (lub czynne znacznie krócej) zabytki – weźcie to pod uwagę przy planowaniu zwiedzania fortów, zamków czy meczetów
  • zimą słońce zachodzi o godz. 18.00, o 18.20 zapadają już totalne ciemności
  • Omańczycy są niezwykle wprost gościnni, chętni do pomocy i uwielbiają dzieci. Bezinteresownie poczęstują kawą i daktylami, wskażą drogę czy nawet zaprowadzą gdzie trzeba. Na bocznych drogach dosłownie każdy mijający nas kierowca pozdrawiał nas ręką albo upewniał się, że wszystko u nas w porządku
  • do wadi warto zaopatrzyć się w worek wodoodporny, do którego zapakujecie aparat, telefon i dokumenty
  • gniazdko elektryczne w Omanie jest brytyjskie, czyli z trzema prostokątnymi bolcami. Warto zabrać przejściówkę, ale można ją również kupić na miejscu
  • w Omanie bez problemu porozumiecie się po angielsku, w każdym sklepie, hotelu, zabytku, w mniejszych miejscowościach może być jakiś problem, ale zawsze w pobliżu znajdzie się ktoś, kto zna ten język i chętnie pomoże
  • płatność kartą jest bezproblemowa (w tym Revolutem), czasem zdarza się, że na stacjach benzynowych nie akceptują kart, ale może raz trafiliśmy na taką stację
  • Oman jest jednym z najbezpieczniejszych krajów arabskich, a turyści są tu bardzo dobrze przyjmowani. Nie spotkaliśmy się z ani jedną choćby potencjalnie niebezpieczną sytuacją, a wręcz przeciwnie-  otrzymaliśmy od Omańczyków mnóstwo miłych gestów. Nie ma też namolnych sprzedawców, nikt niczego nie próbuje wcisnąć, nie oczekuje zapłaty, a w jednym z coffee shopów po zostawieniu właścicielowi napiwku, ten gonił nas próbując nam oddać pieniądze, bo był przekonany, że zapomnieliśmy o nich
  • w Omanie każdy mężczyzna, mały i duży, zna Roberta Lewandowskiego 🙂

 

Co zobaczyć w Omanie?

 

Skoro wszystko już wiecie, pora na plan podróży po Omanie.  Spędziłam nad nim sporo czasu, próbując uwzględnić w nim wszystkie interesujące mnie atrakcje i miejsca, a jednocześnie nie przeładować go. No i miałam wielki dylemat czy jechać na południe, 1000 km w jedną stronę, czy chociaż 500 km w rejon Ras Madrakah  czy jednak porządnie zwiedzić północ. Stanęło na ostatniej opcji, ponieważ trudno było mi z czegokolwiek zrezygnować.

 

Plan naszej podróży po Omanie:

 

1 dzień – przylot do Maskatu ok. 8.00 rano, odbiór samochodu, przyjazd pod Meczet Sułtana Kabusa (otwarty w godz. 8.00-11.00 oprócz piątków), ale na miejscu okazało się, że akurat pod Meczet podjechało milion autokarów (jedno z niewielu miejsc gdzie są turyści), więc sobie odpuściliśmy i pojechaliśmy na Matrah, pospacerowaliśmy po bulwarze, zajrzeliśmy do Souqu (targ), zjedliśmy coś, wymieniliśmy pieniądze i … padliśmy po podróży, więc pojechaliśmy do hotelu odpocząć

 

 

2 dzień – z samego rana pojechaliśmy do Meczetu, tym razem było bardzo mało ludzi, wycieczki zaczęły zjeżdżać się po 10.00, a potem obraliśmy jako cel Jebel Al Akhdar  (wjazd dozwolony tylko autem 4×4, choć droga asfaltowa), zaglądając po drodze do Birkat Al Mouz, nocleg na Jebel Al Akhdar

 

 

3 dzień – punkt widokowy Diana’s Viewpoint i spacer do Ash Shirayjah, miejscowości w górach wśród pięknych pól tarasowych, przejazd na Jebel Shams, nocleg pod namiotem przy krawędzi kanionu

 

 

4 dzieńJebel Shams – oglądanie kanionu z różnych punktów widokowych oraz przejście trasy tzw. Balcony Walk – krawędzią kanionu, nocleg w Bahli

 

 

5 dzień –  przejazd najpiękniejszą trasą offroadową – Wadi Bani Awf, powrót autostradą do Bahli (gdybyśmy mieli tego dnia więcej czasu, tzn. gdyby nas nie zastała noc po zjeździe z trasy, wrócilibyśmy nią z powrotem i zaoszczędzili sporo kilometrów, a widoki nieziemskie), nocleg w Bahli

 

 

6 dzień– z uwagi na fakt, że był to piątek- z samego rana pojechaliśmy na niezwykły targ w Nizwie, a potem wjechaliśmy do Wadi Nakhr (kanion z dołu), gdzie spędziliśmy czas do popołudnia, a potem jeszcze zajechaliśmy do Mistaf Al Abriyeen, nocleg w Bahli

 

 

7 dzień – rano zwiedzanie Fortu w Bahli (wpisany na listę UNESCO), przejazd na pustynię Wahiba Sands, nocleg w campie na pustyni

 

 

8 dzień – do południa szaleństwa na pustyni, a potem przejazd i pobyt w Wadi Bani Khalid, jedno z piękniejszych wadi, w którym można pływać, nocleg w Sur

 

 

9 dzień – plaża po raz pierwszy, wybraliśmy Tiwi Beach, a po południu pojechaliśmy do Wadi Tiwi

 

 

10 dzień – w środku nocy pobudka i przejazd do Al Ras Jinz Turtle Reserve by obserwować żółwie na plaży i pobyt na plaży do południa, po powrocie spacer po Sur, nocleg w Sur

 

 

11 dzień – rzut okiem na Bimmah Sinkhole, przejazd i pobyt w Wadi Al Arbeieen (można się kąpać), próba podjechania do grobowców Jaylah bardzo offroadową trasą, ale było już za późno i robiło się ciemno, więc zawróciliśmy, nocleg w Sur

 

 

12 dzień – do południa pobyt w Wadi Shab, a po południu kolejna próba podjechania do grobowców Jaylah i znów zabrakło nam dosłownie kilku minut, ale o tym w innym wpisie, nocleg w Maskacie

 

 

13 dzień  – plażowanie w Bandar Al Khairan, zatoczkach kolo Maskatu, wizyta w Qantab i zwiedzanie Maskatu – Opery, spacer po Matrahu, zakupy na targu, nocleg w Maskacie

 

 

14 dzień – rano wylot do domu

 

Czy zmieniłabym coś w planie? Niewiele, ale na pewno chciałabym wrócić trasą Wadi Bani Awf, bo była przepiękna, a w drugą stronę widoki są jeszcze inne i dodałabym przejazd i zwiedzanie fortów tzw. Rustaq Loop, czyli forty w Rustaq, Al Hazm i Nakhal. Jeśli spojrzycie na mapę to przekonacie się, że to zaledwie fragment Omanu. Na pewno warto odwiedzić jeszcze okolice Salalah na południu czy Musandam, rejon w którym są nawet fiordy, oddzielony do Omanu terenem ZEA. To jednak zostawiliśmy sobie na następny pobyt w Omanie 🙂 Poza tym w każdym w tych miejsc, tuż obok, jest mnóstwo kolejnych rzeczy do zobaczenia, a to fort, a to ruiny, a to kolejne wadi, piękna plaża, zabytkowy falaj, groby sprzed 5 000 lat itp. Można włóczyć się bez końca.

Powoli, bez ograniczeń i bez tłumu turystów, w najpiękniejszych okolicznościach przyrody. Taki jest właśnie Oman.

 

Podobał Ci się ten wpis? Polub nasz profil na Facebooku.

 

Zobacz także:

Żółwie w Omanie – Rezerwat Ras Al Jinz

10 dobrych powodów, by odwiedzić Oman

Targ w Nizwie – wyjątkowa atrakcja Omanu

6
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
4 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
omanmaariuszJustynaBest Western Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
maariusz
Gość
maariusz

Chcialbym skorzystac troche z twojego planu ale czesci miejsc nie moge znalezc na mapach nie wyszukuje. do tego momentami ten plan nie ma sensu dla mnie bo przejezdzacie kolo tego samego miejsca lub wracacie po kilka razy. czy jest jakis specjalny powod do tego? Czy spaliscie pod namiotem i jakie wrażenia?

Best Western
Gość

Słyszałem wiele razy, że Oman jest pięknym miejscem i warto go zwiedzić. Po Twoich zdjęciach widzę, że faktycznie tak jest 🙂