Bangkok – to miasto wciąga! (część I)

Pewnie wielu z Was zna film Kac Vegas w Bangkoku i słynne powiedzenie Leslie Chowa „Bangkok has him now”. Coś jest takiego w Bangkoku, że porywa i nie chce puścić. Dla wielu to miejsce, z którego należy od razu uciekać na rajskie wyspy czy do parków narodowych, ale wielu odnajduje w Bangkoku niesamowity, jedyny w swoim rodzaju klimat.  Pomimo upału, hałasu, całodobowego ruchu, to miasto jest tak różnorodne, tak kolorowe i wibrujące życiem, że nie można pozostać wobec niego obojętnym. I jak nie lubimy tłumu, ścisku, hałasu i smrodu spalin tak Bangkok wciągnął nas bez reszty 🙂 I tęsknimy!

Bangkok ma wiele twarzy. Od biednych zakamarków, gdzie rozkładają się kramy z pysznym jedzeniem po dzielnice z wieżowcami i hotelami, z reklamami Diora na telebimach o wysokości 3 pięter, parkami, w których ćwiczy się tai-chi i przechadzają się warany, złotymi pałacami błyszczącymi w słońcu i malutkimi  świątyniami, w których Tajowie składają ofiary Buddzie, od zatłoczonego Chinatown po spokojne dzielnice mieszkalne, pełne bloków i mogłabym tak jeszcze długo wymieniać. Nigdzie nie jest jednak brudno, śmieci nie walają się po ulicach jak w Indiach. I nawet jeśli nie jest to najbardziej zadbane miasto na świecie to jest czysto. Pierwsze wrażenie to wszechogarniający chaos, jednak jest w tym chaosie porządek, jakkolwiek to brzmi 🙂

 

 

 

Co zatem warto zobaczyć w Bangkoku? Lista jest długa i nie wiem czy zmieści się w jednym wpisie. Zaczynamy od pewniaków, najbardziej znanych i koniecznie do zobaczenia:

 

1. Wat Pho czyli Świątynia Leżącego (Odpoczywającego) Buddy

 

Jedna z głównych atrakcji Bangkoku i jeden z największych kompleksów świątynnych w mieście. Znana przede wszystkim z posągu olbrzymiego Buddy, który leży czy odpoczywa w stanie nirwany. Posąg mierzy 46 metrów długości i 15 metrów wysokości i pokryty jest złotem. Stopy Buddy mają 3 metry wysokości i 5 metrów długości, a pokryte są masą perłową. Przedstawionych jest na nich 108 wizerunków Buddy, a wzdłuż ściany, tuż obok posągu, znajduje się 108 misek, do których odwiedzający wrzucają monety. Monety można za drobną opłatą „wypożyczyć” w świątyni, a jeśli komuś trafi się dokładnie  108 monet, po jednej do każdej miski, ten zazna szczęścia i pomyślności w życiu.  Liczba 108  symbolizuje 108  działań i symboli, które pomogły Buddzie osiągnąć perfekcję.

 

 

Tuż obok świątyni znajduje się cały duży kompleks mniejszych świątyń, kolorowych pagód pokrytych sprowadzaną z Chin ceramiką oraz  największa kolekcja posagów Buddy, w najróżniejszych pozach i wielkościach,  pochodzących z różnych okresów historii Tajlandii. Nam najbardziej przypadł do gustu Budda zatrzymujący tsunami 🙂

 

 

W świątyniach palone są kadzidła i składane kwiaty w ofierze. Ludzie się modlą, medytują. W innej świątyni znajduje się posąg Buddy nazywany Phra Buddha Deva Patimakorn, który siedzi  na podwyższeniu, pod którym ponoć przechowywane są prochy króla Ramy I .

 

 

Informacje praktyczne:

  • Godziny otwarcia: 8.30 – 17.00
  • Lokalizacja: zachodni brzeg rzeki Chao Praya, tuż obok przystani Tha Tien
  • Bilety wstępu: 100 THB, do tego butelka wody gratis.
  • Kobiety powinny mieć zakryte ramiona, na miejscu można wypożyczyć chustę.

 

2. Wielki Pałac Królewski 

 

Zabytek, którego przegapić nie można. Zbudowany w 1782 roku przez 150 lat był domem dla kolejnych królów, dworu królewskiego i siedzibą administracyjną rządu. Obecnie król już tam nie mieszka, a Pałac każdego dnia odwiedzają tłumy. Gorąco polecamy zwiedzanie kompleksu z przewodnikiem, żaden papierowy przewodnik nie opowie i nie pokaże tyle co Taj. Nasz przewodnik mówił piękną angielszczyzną, oprowadził nas po wszystkich ciekawych miejscach, opowiadał z pasją o posągach, figurach, wierzeniach i wydarzeniach historycznych.  W czasie, gdy odwiedziliśmy Wielki Pałac, nie można było go zwiedzać z uwagi na znajdujące się w nim ciało niedawno zmarłego króla. Przewodnik opowiedział nam, że zabalsamowany, ukochany i najdłużej panujący król Bhumibol Adulyadej, będzie leżał przez cały rok od dnia śmierci w szklanej trumnie w jednym z pałacowych budynków, wystawiony na widok publiczny dla tysięcy odwiedzających go codziennie Tajów. Codziennie do Pałacu przybywały tłumy ubranych na czarno Tajów, którzy chcieli pokłonić się królowi i go pożegnać. Tak to było zorganizowane, że nie było ich w ogóle widać gdy godzinami czekali w kolejce by spędzić obok ciała króla całą minutę w 40 osobowych grupach, a czekali na tę chwilę po 6-8 godzin. Niesamowite, jak wielkim uwielbieniem cieszył się król w Tajlandii. Wszędzie, w całym kraju,  rozwieszone były jego zdjęcia, billboardy, wiersze, kwiaty.  A to z aparatem fotografujący, a to w górach, a to głaszczący słonia. a na każdym z nich król młodszy i piękniejszy. Pałac zatem mogliśmy oglądać tylko z zewnątrz.

 

 

Na terenie kompleksu znajduje się najsłynniejsza i najważniejsza buddyjska świątynia Phra Kaew, czyli Świątynia Szmaragdowego Buddy.  To w niej znajduje się słynna  statuetka Buddy  z XIV wieku, do której Tajowie odbywają pielgrzymki z całego kraju. W środku nie wolno robić zdjęć, więc nie pokażemy Wam Buddy, który – wbrew oczekiwaniom wynikającym z jego wielkiej sławy- jest niewielkiej postury (zaledwie 66 cm), wyrzeźbiony z jadeitu, ale za to zmienia stroje w zależności od pory roku (ma 3 stroje), a przebiera go sam król.  Poza tym w otoczeniu znajduje się wiele pięknych większych i mniejszych świątyń, wszystkie ociekające złotem, wszystkie fantastyczne, pełne ukrytych znaczeń. Jest i Złota Pagoda, cała pokryta tysiącami złotych kwadracików, z których każdy kosztuje ponoć 1 $. Wszystko robi ogromne wrażenie.

 

 

Informacje praktyczne:

  • Godziny otwarcia: 8.30 – 15.30
  • Lokalizacja: Phra Lan Road, Old City (Rattanakosin), przystań Tha Chang (Chang Pier)
  • Bilety wstępu: 500 THB, cena zawiera również wstęp do Pałacu Vimanmek (letni pałac), znajdującego się w innej części miasta.
  • Obowiązuje skromny strój, zarówno kobiety jak i mężczyźni muszą mieć zakryte kolana i ramiona. Grzegorz miał spodenki równo do kolan i został wypatrzony w tłumie przez strażnika, musiał wypożyczyć długie spodnie (kaucja 200 BHT).
  • Usługa przewodnika to koszt 600 BHT za 1,5-2 godzin oprowadzania, to najlepiej wydane pieniądze w Bangkoku.
  • Można również wypożyczyć audioguida za 100 BHT.

Pod Pałacem często stoją lokalsi, którzy próbują wmówić turystom, że obiekt jest zamknięty. Nie dajcie się oszukać!

 

3. Rejs kanałami Thonburi

 

Zachodnia cześć Bangkoku pokryta jest rozległą sieć kanałów, zwanych khlongami.  Khlongi to wodne kanały transportowe w Tajlandii, które niegdyś stanowiły podstawę systemu komunikacyjnego w Bangkoku. Dzielnica Thonburi położona jest nad kanałami, które wciąż stanowią tu główny środek transportu. Nad kanałami znajdują się ubogie, często drewniane chatki i to tu można obserwować codzienne życie Tajów. Czas jakby się zatrzymał. Wsiadając do łodzi przez chwilę płyniemy rzeką Menam, mijając po bokach wysokie biurowce i hotele, by po chwili skręcić w zupełnie inny świat.  Mijamy drewniane domki, w których pani domu obiera ziemniaki tuż nad wodą, w innym farbuje włosy, w kolejnym wiesza pranie. Łódź mija świątynie i potężne warany wygrzewające się na schodach. Na pomostach bawią się dzieci, a my wpływamy coraz to głębiej w plątaninę kanałów. Niezwykłe doświadczenie, warto zobaczyć inne oblicze Bangkoku i wybrać się na rejs kanałami po Thonburi.

 

 

Informacje praktyczne:

  • Łodzie wypływają z kilku przystani, najczęściej z Sathorn Pier lub spod Wat Arun.
  • Koszt 1,5 godzinnego rejsu to 1400 BHT za naszą czwórkę (dzieci gratis), w łodzi poza nami była jeszcze para Holendrów.

 

4. Wat Arun 

 

Świątynia Świtu to kolejny symbol Bangkoku, ponoć najpiękniej wygląda o zachodzie słońca, gdyż znajduje się nad samą rzeką i widok na nią z przeciwległego brzegu jest niezwykły. Nam nie dane było ujrzeć tego cudu, gdyż świątynia od kilku lat była remontowana i pokryta rusztowaniami, więc nie było sensu czaić się na nią o zachodzie słońca. Niemniej jednak Wat Arun trzeba zobaczyć. To buddyjska świątynia zbudowana na kształt prangu, z charakterystyczną główną iglicą przypominającą kolbę kukurydzy, na wzór khmerskiej architektury. Otoczona czterema mniejszymi  wieżami, widoczna jest z daleka. Główny prang mierzy 70 metrów,  można na niego wejść schodami, skąd rozpościera się piękny widok na rzekę i pobliski Wielki Pałac – o ile nie jest pokryta rusztowaniami.  Poza tym, jak każda świątynia, pokryta jest niezliczoną ilością ozdób, symboli, figurek i jest po prostu piękna. Jest inna, bo nie ocieka złotem.

 

Informacje praktyczne:

  • Godziny otwarcia: 9.00 – 17.00
  • Lokalizacja: Traimit Road, najłatwiej dopłynąć spod  Tha Tien Pier, obok Wat Pho, świątynia znajduje się po przeciwnej stronie rzeki
  • Bilety wstępu: 100 THB

 

A pozostając jeszcze w temacie rzeki Chao Phraya, to jest to świetna alternatywa dla komunikacji miejskiej i korków w Bangkoku. Przystanie po obu jej stronach znajdują się w niewielkiej odległości, blisko głównych zabytków, tramwaje wodne są mega tanie (20-30 BHT za przejazd) i szybko dotrzecie nimi do celu, oglądając przy okazji miasto z innej perspektywy.

 

 

Myślę, że wystarczy już atrakcji Bangkoku w jednym wpisie. W kolejnym miejsca mniej znane, a również klimatyczne i te, które nie zdobyły naszego uznania.

 To be continued…

 

Podobał Ci się ten wpis? Polub nasz profil na Facebooku.

 

Dodaj komentarz

4 komentarzy do "Bangkok – to miasto wciąga! (część I)"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Mo.
Gość

Oj tak, to miasto wciąga! Byłam trzy razy i nawet jeśli zdarza się tak, że mam tam tylko „przesiadkę” to staram się tak zorganizować wyjazd, żeby spędzić w Bangkoku chociaż dwa dni. To miasto ma w sobie magię i siłę…przyciągania. Też poznałam Bangkok z każdej możliwej strony i lubię nawet rzeczy, które pewnie w Europie mogłyby mnie drażnić – hałas, rozgardiasz i ten specyficzny zapach azjatyckich miast ( który czasem możnaby nazwać smrodkiem 🙂 ).

An Ja
Gość

Świetne zdjęcia! Potwierdzam, wszystkie atrakcje są warte zobaczenia, a najbardziej świątynia Szmaragdowego Buddy. W środku, gdzie z oddali można podziwiać rzeźbę, jest naprawdę magicznie.