Cinque Terre czyli wszystkie kolory Włoch

Wrzesień 25, 2017

Kategorie: Blisko , Cinque Terre czyli wszystkie kolory Włoch , Włochy

Kto z Was nie zna widoku malutkich kolorowych domków przyklejonych do skał? To właśnie Cinque Terre czyli Pięć Ziem, pięć magicznych miasteczek zbudowanych na wysokich skałach i jako całość wpisanych na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO. Monterosso al Mare, Vernazza, Corniglia, Manarola i Riomaggiore to wyjątkowo położone, klimatyczne i bardzo włoskie miejscowości, które każdy miłośnik Włoch powinien choć raz w życiu odwiedzić. To również park narodowy. Najlepszą porą na wizytę jest wiosna lub jesień, latem miejsce jest tak zatłoczone, że nie jestem pewna czy można się nim dostatecznie nacieszyć. My byliśmy w Cinque Terre pod koniec października i to był idealny czas by niespiesznie, bez tłumu turystów i w pięknym słońcu kontemplować widoki. W powietrzu czuć już charakterystyczną jesienną nutę, winorośla przybierają żółty kolor, słońce nie pada już prostopadle z góry, tylko w bardziej miękki sposób oświetla te malutkie kolorowe domki, a do tego woda w morzu jest jeszcze ciepła i można się kąpać, na co my akurat nie byliśmy przygotowani. Cinque Terre oferuje też liczne trasy do pieszych wędrówek, puste o tej porze roku, za to widoki z góry naprawdę powalają 🙂 Mało tego, po Cinque Terre można w bardzo prosty i wygodny sposób poruszać się, a mianowicie pociągiem, który w ciągu 2-3 minut przemieszcza się z miasteczka do miasteczka tunelami wykutymi w skale, a gdy raz na jakiś czas w tunelu wykute zostało okno i przez szyby pociągu mignie lazur wody, pasażerowie wydają zbiorowe „achhhhh” pełne zachwytu. W ten sposób można zwiedzić wszystkie miasteczka w ciągu jednego lub kilku dni, rano podziwiając np. Riomaggiore, w południe jedząc lunch w Vernazzy a zachód słońca oglądając w Manaroli.

 

1. Riomaggiore

Nasz pobyt w Pięciu Ziemiach rozpoczęliśmy od Riomaggiore, jednego z trzech najbardziej malowniczych miasteczek, gdzie kolorowe kilkupiętrowe kamieniczki, mające ponad 700 lat, schodzą z obu stron skał do morza. Znajdziecie tu urokliwe wąskie i strome uliczki, dwa malutkie kościoły, zamek warowny, a nad miastem winnice, z których produkowane jest lokalne wino. Jest też wejście na Ścieżkę Miłości, która jednak po zejściu lawiny błotnej w 2011 roku została zamknięta i do chwili obecnej nie została naprawiona i udostępniona turystom. Z boku za skałami jest niewielka kamienista plaża, kąpać się też można skacząc bezpośrednio ze skał znajdujących się na wprost miasteczka. Co ciekawe, władze miasteczka zabroniły mieszkańcom instalowania anten satelitarnych, które szpecą piękne widoki, a w zamian za to zainstalowano jedną dużą zbiorczą antenę, która dostarcza sygnał do domów. Najpiękniej Riomaggiore prezentuje się o zachodzie słońca.

2. Manarola

Drugim, jeszcze bardziej malowniczym, miasteczkiem jest Manarola. Charakterystyczne dla tego miasteczka są domy – wieże, pełniące kiedyś funkcje obronne. W miasteczku, podobnie jak w Riomaggiore, nie ma typowych hoteli, zabudowa jest zwarta, uliczki wąskie, oczywiście z suszącym się praniem, życie turystyczne gromadzi się wokół jednej głównej ulicy, wokół której znajdziecie restauracje z pysznymi lokalnymi daniami, sklepy z pamiątkami oraz wiele pięknych pieszych tras.  Nie ma tu plaży, ale jest kąpielisko wśród skał, na których można rozłożyć ręczniki i odpocząć. Warto usiąść w restauracji na świeżym powietrzu znajdującej się nad wąską spacerową promenadą, na wprost domków na skale. Widok wprost nieziemski, a i dania pyszne – sałatki, bruschetty, lokalne sery, wino itp. Takie chwile pełne słońca, lazurowej wody, kolorów i smaków zatrzymują czas i zostają w pamięci na zawsze 🙂

Do Manaroli wróciliśmy kolejnego dnia podziwiać zachód słońca. Niesamowite jak w ciągu ok. pół godziny zmienia się światło i wygląd Manaroli, z pełnego kolorów na zatopione w ciepłym żółtym świetle, następnie stonowane i wyciszone by po chwili rozjaśnić się zapalanymi latarniami, a po zmroku rozgrzać kolorowymi światłami w domach i na uliczkach.  Przepiękne zakończenie dnia 🙂

3. Corniglia

Najmniej turystyczna, rzec by można że wcale, a jednocześnie niemniej klimatyczna miejscowość zbudowana na 100 metrowym klifie, bez bezpośredniego dostępu do morza. Po wyjściu z pociągu musicie pokonać kilkadziesiąt (kilkaset? nie liczyłam) schodów by dojść do centrum. Widoki po drodze wspaniałe, a samo miasteczko jest bardzo ciche, spokojne i puste. Dostaniecie tu pyszne lody, świeże owoce, a owoce morza można kupić wprost z dostawczego samochodu. Corniglia jest najmniej popularna wśród turystów i chyba niedoceniana, niesłusznie, bo jest równie urocza i różni się nieco od swoich „sąsiadów”. Tu rozpoczyna się też pieszy szlak do Monterosso, wiodący przez Vernazzę z przepięknymi widokami, któremu poświęcę osobny wpis. Corniglię trudno fotografować z uwagi na jej położenie, najpiękniej prezentuje się ze szlaku.

4. Vernazza

Kolejne, niesamowicie fotogeniczne, kolorowe miasteczko z niewielkim portem rybackim, malutkim centralnym placem wokół którego zgromadzone są restauracje, z warownią na skale, niewielką plażą i skałami. Otoczona z trzech stron morzem, a od góry tarasowymi gajami oliwnymi i winnicami. Polecam odpoczynek w południe na jednej ze skał, gdzie woda jest tak czysta, że przypływają tam ławice ryb, a wieczorem kolację w jednej z restauracji serwujących pyszne owoce morza.

5. Monterosso al Mare

Najmniej spektakularne, bo nie położone  w górach, miasteczko z całej piątki. Także najbardziej turystyczne, z największą liczba hoteli oraz największa plażą. Warto przespacerować się do figury św. Franciszka z wilkiem z Gubbio, skąd rozpościera się fantastyczny widok na wszystkie miasteczka Cinque Terre.

Polecam wyjazd do Cinque Terre szczególnie wtedy, gdy u nas jest już zimno, buro i ponuro 🙂 3-4 dni spędzone na ciepłym Wybrzeżu Liguryjskim to potężna dawka energii, dobrego nastroju i świetna odskocznia od codzienności. Pyszne jedzenie, piękne widoki, rozgrzewające słońce, piesze wędrówki, kąpiel w ciepłym morzu, dojrzałe winogrona to wszystko czego potrzebujemy jesienią by poczuć się lepiej. Gwarantuję, że taki krótki wypad naładuje Wam baterie na długo i pozwoli przetrwać jesienne chłody.

 

Informacje praktyczne:

Cinque Terre to część Wybrzeża Liguryjskiego, do którego najłatwiej dotrzeć  np. z Bolonii czy Bergamo, dokąd dolecicie tanimi liniami z wielu polskich miast. My przylecieliśmy do Bolonii, wynajęliśmy na lotnisku samochód (polecam wypożyczalnię Sicily by car, wszystko sprawnie i bez problemów) i w strugach deszczu dojechaliśmy późnym wieczorem do La Spezii. Do Cinque Terre można też dojechać pociągiem, jest bardzo dobrze skomunikowane z resztą Włoch. W La Spezii mieliśmy zarezerwowany nocleg. Ogólnie nie polecam nocowania na terenie Cinque Terre jeśli przyjechaliście samochodem, bo miasteczka są praktycznie w całości wyłączone z ruchu kołowego i zaparkowanie samochodu graniczy z cudem. Poza tym jest tam zupełnie zbędny. Większość pensjonatów nie oferuje parkingu. La Spezia to bardzo dobre miejsce wypadowe do Cinque Terre, oddalone od Riomaggiore o kilkanaście minut jazdy pociągiem, a kursów pociągu w ciągu dnia jest ok. 30. Nocowaliśmy w świetnym pensjonacie 88 Miglia, który oferuje smaczne śniadania w ogrodzie z niesamowitym widokiem na zatokę. Niestety bez samochodu tam nie dotrzecie. Właściciele pokazali nam darmowy parking niedaleko dworca, na którym zostawialiśmy samochód na cały dzień. Warto kupić Cinque Terre Card, która umożliwia nielimitowaną jazdę pociągami w obrębie parku oraz m.in. do i z La Spezii i wejście na szlaki parku. My kupiliśmy kartę 2dniową, ponieważ jeden dzień to za mało by posmakować Cinque Terre. Karty wraz z mapami dostaniecie na dworcach kolejowych, należy je skasować przy pierwszym wejściu do pociągu. W tę podróż wybraliśmy się wyjątkowo bez dzieci, ale i z dziećmi spokojnie można to miejsce zwiedzać. Frajdą będzie jazda pociągiem w tunelu, kąpiel w morzu czy piesze wędrówki, choć należy się nastawić na dużą ilość schodów, zwłaszcza w miasteczkach. Z tego powodu wózkiem nie dacie rady się tu przemieszczać, dużo lepiej małe dzieci nosić w nosidle.

Będąc w La Spezii polecam spróbowanie lokalnego przysmaku – farinaty. To przysmak liguryjski, wyrabiany z mąki z ciecierzycy i pieczony w piecach opalanych drewnem. Smakuje trochę jak placek ziemniaczany, trochę jak spód od pizzy, ale tak naprawdę smak ma jedyny w swoim rodzaju 🙂 Pyszny, podawany z pesto, z oliwą, serem i innymi dodatkami, naprawdę wymiata 🙂 Nie widzieliśmy go w Cinque Terre, za to w La Spezii jest bardzo popularny.

Podobał Ci się ten wpis? Polub nasz profil na Facebooku.

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
JustynaMagda Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Magda
Gość

Wow! Cudownie!!! Mam nadzieję, że i tam kiedyś się wybierzemy.